Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z najciekawszymi informacjami na temat marketingu sportowego i naszej agencji!

Wyślij

Zapisując się na newsletter wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez Muvment Marketing w szczególności na otrzymywanie informacji handlowych pochodzących od Muvment Marketing oraz kontrahentów firmy, drogą elektroniczną na adres e-mail podany w formularzu zgłoszeniowym.

Ładowanie wybranego utworu ...

Biegowe podsumowanie roku 2015 Radka Karpińskiego

Przełom

Biegowy sezon 2015 dobiegł do mety. Dla mnie był to rok, który mogę określić jednym mianem: przełomu! Zmiana dotyczy przede wszystkim podejścia do treningu, żywienia i biegania, w sposób zaplanowany i ukierunkowany. Tylko takie podejście daje efekty w postaci wyników a te (umówmy się rzecz jasna nie powalają), ale w stosunku do adekwatnych osiągnięć z 2014 mogą robić wrażenie – przynajmniej na mnie. Ten wpis to też swoista samo pochwała bo zazwyczaj taki pobłażliwy dla siebie nie jestem. Ale po kolei… W roku 2015 wziąłem udział w 15 imprezach biegowych na różnych dystansach i o różnej skali trudności. Pod tym względem było to rok najbardziej urozmaicony, co w dużym stopniu przełożyło się na momentami fajne bieganie. Łącznie w startach przebiegłem nieco ponad 350 km.

Rekord życiowy na każdym dystansie! I Korona Maratonów Polskich!

Z wyjątkiem biegu na 5km na każdym dystansie pobiłem rekord życiowy. Styczeń – Bieg Chomiczówki na dystansie 15km 1:09min (poprawa o 6 min). Marzec – Półmaraton Wiązowna 1:39min (poprawa o 2 min). Wrzesień – Wrocław Maraton 3:53min (poprawa o 12min). Listopad – Bieg Niepodległości 10km 42:51 (poprawa o 30 sekund). Zdaję sobie sprawę, że kolejne rekordy śrubować będzie niezwykle trudno (wiek, coraz więcej obowiązków, choćby rodzicielskich) ale to one mnie nakręcają i dają pozytywnego kopa. Taki już jestem, że sportową rywalizację mam w sobie od maleńkości. Drugim pozytywnym akcentem jest zdobycie Korony Maratonów Polskich. Ten dwuletni proces celowo został rozłożony na dwa lata w celu uniknięcia kontuzji. Wszystko kosztowało mnie sporo wysiłku i na pewno wymagało dużej samodyscypliny. Udało się. W wrześniu 2015 przekroczyłem metę piątego maratonu wchodzącego w skład korony, łamiąc przy okazji moje niedoścignione 4h na królewskim dystansie.

koronamaratonowpolskich

Bieganie w górach

Moim udziałem stały się też cztery biegi górskie w tym dwa na dystansie ULTRA. To całe bieganie, treningi, planowanie, pozytywnie uzależnia i wszyscy o tym wiemy. Ale według mnie nic tak nie uzależnia jak bieganie po górach. Tam liczy się przede wszystkim przygotowanie fizyczne, mentalne i wiedza „ponad-minimalna” odnośnie suplementacji odżywiania i nawadniania, przed, w trakcie, jak i po biegu. Mawia się, że aby przebiec maraton po płaskim trzeba niezwykłej pokory. Ale żeby przebiec maraton w terenie górskim, trzeba być pokornym i to poczwórnie. Nic tak nie weryfikuje jak długie bieganie w terenie i przygotowanie do niego musi być naprawdę solidne. Z drugiej strony zgadzam się też z Jerzym Skarżyńskim (biegowym GURU), że łatwiej ukończyć bieg górski choćby na dystansie 60-70 km niż przebiec 3km poniżej 10min. Uważam, i tu nie jestem odosobniony, że trenowanie (zaplanowane i ukierunkowane) pod bieg górski, do pewnego pułapu i momentu usprawnia nas dając podwalinę do poprawy wyników na płaskich trasach. Wiem, że to nie u wszystkich tak do końca działa ale u mnie taki trening dodaje mi pewności siebie. Trenowane crossy w Kampinoskim Parku Narodowym, to podstawa. A ważnymi akcentami są siłowe obwody ćwiczebne połączone ze stabilizacją najważniejszych partii mięśniowych. Dostęp do tych ćwiczeń ma każdy (internet) ale dla tych, którzy chcieliby je zacząć, a nie bardzo wiedzą jak opiszę je
w moim kolejnym „blogowym wystąpieniu”.

maratonkarkonoski

Bieganie a lokalne poczucie patriotyzmu

Muszę tutaj napisać o moich terenach. Miejscu skąd pochodzę i gdzie żyję. Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było to, że na terenie Powiatu Warszawskiego Zachodniego będzie tak wielkie zapotrzebowanie na bieganie i szeroko pojętą aktywność fizyczną. W roku 2015 naliczyłem 12 imprez biegowych na terenie PWZ, a wiem że planowane są kolejne. Strasznie mnie cieszy fakt coraz większej potrzeby ruchu wśród ludzi. W połowie września, jako MUVment MARKETING wystartowaliśmy z nowym projektem: Stare Babice Biegają. Akcja wpisała się idealnie w moje myśli i plany dotyczące zagospodarowania biegaczy na terenie mojej Gminy. Doznałem szoku kiedy to Gmina wraz
z miejscowym GOSiR-em zaproponowali mi (będąc inicjatorami projektu) skoordynowanie grupy biegaczy z terenu Starych Babic. Okazało się, że trafiliśmy w dziesiątkę. Średnio na spotkaniach biegowych mamy frekwencję po dwadzieścia osób, na każdym poziomie wytrenowania. Cieszy widok osób, które dopiero co zaczynają i z tygodnia na tydzień osiągają coraz lepszy poziom wytrenowania. To duża satysfakcja pracować też z tymi, którzy mają lepsze „osiągi” niż moje, mając świetne podejście do biegania. Jak grzyby po deszczu wyłaniają się kolejne imprezy biegowe na naszych terenach, a biegaczy i osób aktywnych fizycznie przybywa. Przybywa też grup biegowych na terenie PWZ. Przytoczę tylko najaktywniejszą ekipę: Błonie Biega, Łomiankowska Grupa Biegowa, Ożarów Mazowiecki Biega, Get A Life – Leszno. W grupie siła i MY o tym wiemy. SUPER.

SBB_Instagram

Nadszedł też moment ażeby przytoczyć kilka faktów. Wszyscy tylko się poklepują po plecach jak to jest wspaniale i jak to przybywa osób świadomych potrzeby aktywności fizycznej tylko, że nikt nie mówi o tym w jakim segmencie wiekowym przybywa aktywnych ruchowo, a w jakim ubywa. Chodzi mi tu o segment wiekowy 24-39 lata. To tu notowany jest najwyższy wskaźnik osób aktywnych ruchowo. Dokładnie w tym samym momencie z roku na rok w segmencie wiekowym 7-18 lat ubywa dzieci i młodzieży regularnie zażywającej sportu. Co trzecie dziecko w tym przedziale w takim np.: Województwie Mazowieckim ma nadwagę. Powstają programy rządowe, samorządowe, szereg inicjatyw oddolnych, programy prewencyjne dla rodziców ale to tylko kropla w morzu potrzeb. To też jest temat na oddzielny wpis.

Przyszłość

Moje dwa najważniejsze starty w 2016r niestety nie zależą tylko ode mnie. To wynik losowania będzie decydował czy pobiegnę w XIII Biegu Rzeźnika pod koniec maja i Maratonie Berlińskim w ostatnią niedzielę września. Bardzo chciałbym wziąć udział w tych dwóch imprezach. Pisząc ten tekst już wiem, że nie wylosowano mnie do ZUK-a czyli Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego. No nic, będę czatował na kogoś kto będzie chciał zrezygnować. Mam nadzieję że mi się uda. Sezon zaczynam OBOWIĄZKOWYM Biegiem Chomiczówki. Dwa tygodnie później melduję się w mojej ukochanej Pasterce. Już trzeci raz będę biegł w biegach organizowanych w Górach Stołowych. Jest tam majestatycznie, pięknie – góry stołowe są naprawdę inne. Półmaraton Gór Stołowych bo o nim mowa to trudna technicznie i wymagająca trasa. Ty razem zamierzam pobiec ją mniej „asekuracyjnie”. Potem może Półmaraton Wiązowna oraz Półmaraton Warszawski. Koniec kwietnia to Orlen Warsaw Marathon. Jako sprawdzian „szybkości” przed Rzeźnikiem. Po drodze będzie dużo zwrotów akcji, mam nadzieję że bez kontuzji. Dużo pracy wykonałem w kierunku unikania i działań profilaktycznych w kończącym się roku, aby biegać w zdrowiu. Udało mi się to i nie zamierzam z tego rezygnować. Bo to niezwykle ważna dla na biegaczy rzecz. Bieganie dla mnie to dobrostan, a ja chciałbym w nim trwać.

Moje Ultra Karkonosze! Relacja Radosława Karpińskiego z PZU Maratonu Karkonoskiego 2015.

Wstęp
Na samym wstępie napiszę, że bieganie w górach to dla mnie wspaniałe połączenie dwóch pasji. Pasji do gór (zaszczepiona już w dzieciństwie) i pasji do biegania (nabyta około cztery lata temu). Troszkę z obawami, bo miesiąc poprzedzający ten start  w poszukiwaniu szybkości przed Maratonem we Wrocławiu przeniosłem się z ważnych dla biegania górskiego crossowych duktów Kampinoskiego Parku Narodowego  na bardziej płaskie ścieżki. Tym niemniej dnia 1 sierpnia 2015 stanąłem na starcie PZU Maratonu Karkonoskiego 2015.

Miejsce
Szklarska Poręba dla mnie to takie małe Zakopane. Lans na głównym deptaku pełną gębą. Ludzie na „klapku” w drodze na Szrenicę (1362 m n.p.m) gdyby nie góry to brakowało mi tylko parawanów pod pachą. Osobiście wolę bardziej klimatyczne miejsca jak choćby Pasterka w Górach Stołowych. Wszyscy Ci, którzy liznęli troszkę biegania po górskich szlakach wiedzą, że Pasterka nazywana jest też inaczej – „Koniec Świata”.

karkonoski6
Taktyka
Przed samym startem w głowie oprócz tego co za moment czyli trasa na Śnieżkę i z powrotem była też rocznica Powstania Warszawskiego. Chciałem ją uczcić tak na odległość tak po swojemu, biegnąc z opaską Powstańczą na ramieniu. Szlag.. musiała mi wypaść z kieszonki plecaka w drodze na z hotelu na start. U mego boku mój kompan biegowy Paweł Piasecki. Paweł to super kumpel i biegacz lecz w górach czuje się mniej pewnie ode mnie ale za to na płaskich trasach pokazuje mi miejsce w szyku. Stanowimy niezły team nieźle się uzupełniając.  Taktyka prosta. Ukończyć bez kontuzji bo 13 września 2015 we Wrocławiu kończę Koronę Maratonów Polskich i głupio było by się „wysypać”. Miesiąc wcześniej zaliczyliśmy z Pawłem Super Maraton Gór Stołowych. Tam trasa dłuższa o około trzy kilometry i w dodatku jedna z trudniejszych technicznie tras biegowych w Polskich górach. Tam odebraliśmy wielką lekcję pokory.  Zatem plan zmieszczenia się w limicie czasowym wynoszącym osiem godzin był w naszych głowach. Ruszyliśmy spokojnie, bardzo spokojnie.

karkonoski3

Trasa
Start pod wyciągiem na Szrenicę. Podbieg pod schronisko pod Łabski Szczyt minął nam dość szybko choć w stan niepokoju wprowadzała konieczność zameldowania się na pierwszym punkcie kontrolnym poniżej 1:20min (6,5 km trasy na Śnieżnych Kotłach). Tam zameldowaliśmy się z kilkuminutowym zapasem. Wyżej silnie wiejący wiatr wprowadzał dyskomfort. Dalej trasa prowadziła Przełęczą Karkonoską pod samą „kopułą szytową” na Śnieżkę (1602 m n.p.m) był punkt odświeżania. Tu zatrzymaliśmy się na chwilę aby uzupełnić zapasy izotoników i wody. Potem analizowaliśmy to czy było warto (jakiś dodatkowy 1kg) ponieważ nie uwzględniliśmy tego, że za jakieś 45min będziemy na tym samym punkcie z powrotem. Wyszło nam na to, że lepiej mieć załadowany „bak” do pełna niż na oko oceniać na ile kilometrów płynu nam zostanie. Kolejne cenne doświadczenie, że w górach nie ma co kalkulować. Zaletą trasy jest to że po zameldowaniu się na Śnieżce powrót do Szklarskiej Poręby jest taki sam jak w pierwszą stronę. Fajnie było pozdrowić wracającą ze Śnieżki elitę biegu. Uważam, że to fajnie zobaczyć w akcji takich biegaczy jak Bartek Gorczyca czy Piotr Hercog. Dodatkowym plusem jest to, że wracając wiesz co Cię czeka a to z kolei jest ważne w aspekcie psychologicznym.  Jak już jesteś na Śnieżnych Kotłach to wiadomo, że do mety jest 6,5km w dół.  Ten kto choć przebiegł w terenie górskim parę kilometrów wie, że robienie dobrych wyników odbywa się na zbiegach.. Mnie to nie dotyczyło z uwagi na postawione przed biegiem cele… do momentu w którym okazało się, że jak dobrze zbiegnę ostanie cztery kilometry to złamię siedem godzin. Ostatnie porozumiewawcze spojrzenie na kompana i już wiadomo było że nie wbiegniemy razem na metę choć planowaliśmy tak to zakończyć. Jak wskazują dane na moim zegarku ostatnie 700m trasy zbiegałem w tempie 3:30 min/km. Uda paliły mnie niemiłosiernie – miałem wrażenie, że za moment zapłoną. Oczywiście meta nie okazałą się metą i to nie tylko dla mnie. Należało zrobić szybki nawrót i ostatnie 50m po lekkim wzniesieniu zameldowałem się na mecie z czasem 6:59:41 – Paweł dobiegł w czasie 7:02:04.

karkonoski1
Podsumowanie
Jakby ktoś na początku roku 2015 powiedział mi, że ukończę w tym roku cztery biegu górskie w tym dwa zaliczane do kategorii ultra to bym go wyśmiał. A tak „zaszczepiałem” się na bieganie w górach:

  • 31 stycznia 2015 – I Półmaraton Gór Stołowych 21km
  • 6 czerwca 2015 – Rzeźniczek 27km
  • 4 lipca 2015 – Super Maraton Gór Stołowych 50km
  • 1 sierpnia 2015 – PZU Maraton Karkonoski 47km.

karkonoski 5